poniedziałek, 11 stycznia 2010

Zimowe impresje filmowe... cz. 2

David Lynch i jego wersja podróży A2... kosztująca 33 złote, wielka biała żenada...







 

Zimowe impresje filmowe... cz. 1

...Bracia Coen i śniegi Minnesoty...







niedziela, 10 stycznia 2010

Słowo na niedzielę- bardziej, wyżej, absurdalniej...

Jadąc naszą trasą ze Zbójowego Lasu, mijamy tajamniczą budowę.

Fragment wyłaniającego się zza rusztowań pomnika mówi wiele: będzie to w istocie coś z rozmachem! Widoczne z pobliskiej drogi, pobliskiego miasteczka, ba, pewnie nawet z satelity i na Google Earth!!...

Dół powłóczystej szaty dał nam pewne wskazówki.... zaczęliśmy ze Zbójem przyjmować zakłady:






Wkrótce internet wyjawił mi straszliwą prawdę... będziemy rekordzistami! Już mi wstyd...

Gigantyczny Chrystus Król:
Rozpiętość ramion: 24 metry!
Wysokośc pomnika: 33 metry!
Wraz z koroną i nasypem: 49,5 metra!






Ma aspiracje sięgnąć nieba!... Ukoronowanie czyjej pobożności reprezentuje?

W wypowiedziach dla lokalnej gazety największy entuzjazm przejawia dyrektor domu kultury... pewnie dlatego, że te miliony, które poszły na pomnik  pomogą wieczorami lokalizować znudzoną młodzież... już wiadomo, gdzie będą chodzić posiedzieć "na piwo"....

Z kolei lokalni włodarze zacierają ręce, z myślą o tłumach turystów odwiedzających miasto... zaraz ruszy produkcja koszulek, kubków i pamiątkowych figurek... turystyka sakralna jest niezwykle opłacalna....


...


Kurcze, w sumie to ja też bym takim pomniczkiem nie pogardził...

- Skrzacie, a tobie co chodzi po głowie?





...Pójdziecie na to?


sobota, 9 stycznia 2010

Od Kociubułków

Zbój ma najlepszych przyjaciół na Świecie. Farciarz jeden. Wybaczają mu brak wylewności w formułowaniu myśli na facebooku. Nie wysyłają na święta głupich esemesów z odzysku, licząc na równie głupią odpowiedź. Nie opadają im ręce na kolejne próby umieszczenia ludzików Duplo w subwooferze- uśmiechen do góry...
Mają anielską cierpliwość do Ejków i A-hahuniów...
- Ciocia , Bułek koć ( chodź )... Sio mama, sio tata...

Można im zjeśc wszystko z lodówki, panoszyć się w kuchni, wypić najlepsze herbatki, a oni i tak się cieszą, że byliśmy u nich gośćmi, te kilka dni raz na pół roku. Ekscentrycy jacyś...




Od lewej stoją: Bułek Atek, Ciocia Dada, Zbój, Skrzat, Ejek, A-ha, Eli, Ciocia Kaga, Bułek Ziuaf.

Spóźniony prezent...

 Wszystko przez tego kuriera!

A Skrzat już miał w głowie ułożony scenariusz Świąt. Już widział oczyma duszy, jak Zbój zaskoczony dostaje tajemniczy prezent.
Widać było jak na chwilę zaświeciły mu się oczy. Może miał nadzieję, że to jakaś gra na PS3, albo perfumy?...

Tego się nigdy nie dowiemy... bo nasz kurier firmy Lizał Go Pies nie dojechał przed wigilią. Kilkudziesięciu innych chyba też nie, bo aż pisały o tym gazety. Tej firmy nie polecam! (  zrymujcie sobie...)


Skrzat się wkurzył, a jak! Potem pojechaliśmy jeszcze na drugi koniec kraju, więc niespodzianka czekała i traciła na mocy...

Lecz któregoś  styczniowego dnia...

 ( I choć pewnie na tysiącu blogów ktoś już użył tego porównania, ja dokładam swoje w uznaniu dla twórców tego sloganu. )

Prezent: 30 złotych
Kurier Lizał Go Pies: 16 zł.

Zobaczyć Zbója w białych kalesonach!

 BEZCENNE!





 Na wszystko inne nie warto czekać tak długo... :-) 

Jedyną osobą, której ten prezent się nie podoba i ma problem z tatą w kalesonach jest Ejek. Być może, widok ten godzi w jakiś sposób, w jego wizję męskiego ojca?... bo jak tylko zobaczy Zbója w tych białych galotach krzyczy: - Nieee, Nieee

poniedziałek, 4 stycznia 2010

Ledwo zaczęłam- a już kończę...

Jutro przyjdą Panowie zamalowywać w mieszkaniu ślady naszej obecności na ścianach...

Ciekawe co powiedzą na wielki, niezmywalny zaciek...





Jest jak element testu plam wieloznacznych... tyle, że wykonany dwa lata temu przez Ejka z przewijaka...

...piekielnie trudny do interpretacji...







W takim razie o naszych Miodnych przyjaciołach i ich ciepłej chacie nad rzeką, o prezencie Zbója, o Sylwestrze, o Zapomnienej Autostradzie i mijanym Tajemniczym Największym Pomniku Świata opowiem wam w weekendzik...

Mieszczuchy zrobiły sobie ferie...

 I nagle okazało się, że jest na wsi taki mały pstryczek... pstryczek nocniczek

Świat robi PSTRYK...

... i CIEMNO jest...














 


a potem drugie PSTRYK...


...i BIAŁO jest...







A potem było jeszcze 12 razy PSTRYK i musieliśmy wracać do domu-
tam gdzie nie ma ani prawdziwej ciemności, ani zupełnej białości- za to jest miastowo SZARO...

Wróciłem!

I to w wielkim stylu. Oto bowiem głowa boli mnie od wczoraj tak, że tylko leżę, robiąc ciemność łokciem na oczach. Nie wstaję, nie słucham, nie reaguję, choć mordują mnie i dzieci i wyrzuty sumienia...







Żałuję jedynie tego, że tak mało mam siły, a tak wiele wam do narysowania od czasu wyjazdu, na nasze małe, Miodne, sylwestrowe ferie!

No więc do dzieła!